niedziela, 27 grudnia 2015

Dzień Drugi cz.I

Położył się spać 4:20 wstał o 9:00 nie czuł się najlepiej, nie czuł się sobą wiedział, że z nim jest coś nie tak. Jak tradycja nakazywała codziennie z rana robił sobie kawę i śniadanie lecz nie dziś. Wstał i przejrzał się w lusterku, popatrzał i pomyślał ,, Wyglądasz jak gówno, nic nie znaczysz dla innych, zabij się." Przerażony odsunął się od lustra po czym wrócił do swojego pokoju. Usiadł na łóżko, przymrużając oczy i wyciągając się. Poprawił poduszkę, ułożył się jak do snu i przykrył się kocem. Sprawdził swój telefon czy nie dostał żadnej wiadomości oraz włączył laptopa w celu sprawdzenia facebooka lecz wszędzie brak wiadomości od osoby na którą czekał. Zamknął oczy i poszedł dalej spać.

Kilka godzin później...


We śnie widział tylko ją i to jak byli szczęśliwi, pierwsze chwile jak się poznali, pierwszy swój wspólny wyjazd, pierwsze spotkanie, pierwsze chwile... ,,chwile ulotne jak ulotka..." Obiecali sobie ,, na zawsze" chłopak myśli, że to ta jedyna, ta na całe życie i tylko ją chce. Oddał siebie całego, postawił na jedną kartę...

~ Przedtem zaś obiecał sobie, że następna na całe życie...  Komu obiecał? Sobie i zarazem postawił sobie wyzwanie, którego może dokonać ale jeśli gdyby...

Gdy już się obudził, zerwał z łóżka, raptownie wstał zaczął szukać telefonu w pośpiechu przewrócił połowę pokoju lecz znalazł mimo, że leżał tuż przy jego głowie... Spojrzał na niego z nadzieją, że ukochana się odezwała lecz nadaremnie chłopak o tym myślał nic nie znalazł, postanowił włączyć laptopa i sprawdzić czy nie odezwała się na facebook'u lecz też chłopak się zawiódł.

Przeszedł się po domu zauważywszy, że starszy brat z drugiego końca kraju przyjechał, podszedł przywitał się i ruszył dalej w drogę, zrobił co miał za obowiązek zrobić i zmierzał ku powrotowi. Napisał do niej w nadziei, że wczorajszy dzień był tylko figlem jego wyobraźni, że było za pięknie i jednak coś chce mu przeszkodzić. Lecz nie, nie było to stało się na prawdę, nic sobie nie zmyślił i zostało zapisane w kartach historii, gdzie już nie jedna dziura była.

Siedział załamany i bił się z myślami, chciał wyjść i nie wrócić lecz to jeszcze nie teraz, nie w tej chwili, coś go powstrzymywało czekał na ostateczny cios by być pewnym, by mieć pewność, żenie ma go dla nikogo...

Zaczął porównywać stany rzeczy z dni kiedy był szczęśliwy z tymi z chwili obecnej:


szczęście - ona    szczęście - ból?
miłość - ona        miłość - brak (?)
kolory - jasne, przejrzyste      kolory - wszystkie odcienie szarości
chęć zmiany - tylko dla niej  chęć zmiany - tylko na gorsze

Poczuł z chwili na chwilę jak to jest upaść po raz ostateczny, jak to jest stracić wszystko w ułamku sekundy, widział na własne oczy jak świat mieniący się milionami odcieni kolorów traci na barwach i zamienia się w czarno biały, gdzie widział szczęście tam były już pustki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz