poniedziałek, 19 maja 2014

Mam problem…

,,Mam problem… generalnie mam ich sporo
Bo od dawna „żyć spokojnie” to oksymoron"


Ile razy siedziałeś, płakałeś chociażby dlatego, że ktoś cie odrzucił? Ile razy spędziłeś długie noce szpachlując oczami sufit setki tysięcy razy na godzinę? Jak to jest być na prawdę w pełni szczęśliwym a nie tylko za dania na pokaz aby nikt nic nie spostrzegł i aby nie wzbudzał sztucznego żalu? Wiesz jak to jest? To mi to proszę kurwa powiedz!!!






,,Mam problem… generalnie mam ich sporo
Bo od dawna „żyć spokojnie” to oksymoron
W kraju gdzie rozwiązać się ciężej niż supeł
Wiem, nie zmienię nic, kurwa… super
Zdrowie mi siada, to trochę śmieszne
Jak myślę ile lat powinienem mieć przed sobą jeszcze
I chyba mam to w dupie
Nie chcę hajsu, zdrowia i tak nie kupię
I coraz częściej widzę strach stojąc przed lustrem
Skaczę za marzeniami i spadam w pustkę
Podobno jestem twardy jak skała
Podobno… Podobno taka jedna mnie kochała
Nie chcę już ślepo wierzyć i ślepo ufać
Uczę się jak przeżyć i co zrobić by nie upaść
Nigdy nie chciałem ci mówić o tym, że tracę nadzieję
Na lepsze jutro, co teraz ze mnie za facet ?"

 

Bo gdy jest źle zawsze się znajdzie ktoś kto ci pomoże...

Kiedyś ktoś się mnie zapytał:
- Ilu ludzi zostawiłeś w potrzebie
Ja zaś na to
- Żadnego, nie mógłbym przejść obojętnie nawet koło największego wroga bezinteresownie. - Po czym zapytałem:
- A ilu ty pozostawiłeś w potrzebie ludzi?
- Każdego
- Dlaczego?
- Nikt nie był mi na tyle bliski aby zasługiwał na moją pomoc. Mówią mi, że nie mam uczuć ale nie znają mnie a oceniają. Mówią, że i ja nie zasługuje na pomoc, na szczęście ani na na krótką rozmowę...
- Spójrz: Ja tutaj jestem, rozmawiam z tobą i ci udzielam pomocy
- Jak to udzielasz?
- Podarowałem ci odrobinę mojego czasu i szczerze wysłuchałem.

Do pewnej bliskiej mi osoby...

Za każdym razem gdy upadniesz musisz znaleźć odrobinę sił aby krzyczeć a być może ktoś cię usłyszy , zauważy, pomoże wstać, złapie cię za ramię i poprowadzi ku właściwej drodze. Upadłem nie raz jak lecz ,,powstałem z popiołu niczym feniks" sam, w samotności lecz ostatnimi czasy pojawiła się osoba, która zaufała, podarowała część swojego życia i olała to co ,,przyjaciele", którym niespełna rok temu bezgranicznie ufałem, pomagałem, rozmawiałem i pisałem późnymi wieczorami po prostu mnie teraz olewają, pierdolą głupoty na lewo i prawo o mojej osobie. Za dużo powiedziałem, za szybko zaufałem, zbyt łatwo się przywiązałem do nich. Teraz już wiem to mój błąd, moja porażka jak i osobista klęska, nauczka jak i przestroga na lata. Dziękuję za to, że potrafisz zaufać, olać to co mówią inni i jeśli będzie taka potrzeba stanąć za mną i powiedzieć ,, nie są warci twej przyjaźni"