Sam na sam i ta pierdolona samotność
siedzę sam, jestem sam. Codziennie patrzę
na te ich puste dusze, które gówno wiedzą,
jestem, byłem sam niezrozumiały jest
ten świat.
.
.
.
,,Ranimy tych co nas kochają,
kochamy tych co nas ranią"
Już chyba przywykłem do tego cholernego stanu,
lecz wciąż i wciąż brak mi 36,6 koło siebie. Nie
Zmienię się dla byle jakiej duszy. Tylko na nielicznych
można polegać, nie ufam pierwszej lepszej osobie
nie są tego godne. Jestem pewien, że 20% tylko
tutaj przeszkadzam, że istnieję. Innym zaś 30%
zabieram niezbędny do życia tlen, 40% jestem
niepotrzebny, 5% jest obojętna, 4% może
czasem pomyśli, że w ogóle ktoś jest taki
jak ja, 0,9% mnie widuje a 0,1%? A
0,1% zależy i chce bym był, bym żył, bym
cieszył się z nimi, bym coś osiągnął,
bym zaznał co najlepsze.







