Na wstępie zaznaczę, że to nie będzie historia zaczynająca się ,,, Dawno, dawno temu..." ani nie kończy się happy endem ...
W pewny dzień lata, chłopak o imieniu Tyler poznał pewną dziewczynę, komunikowali się codziennie mimo, że Ona miała chłopaka. Poznawali się coraz bardziej, śmiali się z tych samych rzeczy, mieli podobny gust co do muzyki. Postanowili się spotkać nad pobliskim jeziorze. Nadszedł dzień spotkania. Tyler bardzo się krępował i w głębi sobie bał się spotkać z przyjaciółką lecz jej tego nie powiedział. Śmiali się, rozmawiali. Chłopak bardzo się zbliżył do dziewczyny, siedzieli koło siebie i dostał od niej bransoletkę. Tyler zakochał się w niej i próbował jej to jakoś powiedzieć lecz się bał. Stracił swoją szansę i stracił też dziewczynę. Nie rozmawiali, nie pisali zero kontaktu. Po upływie kilku miesięcy odzyskali kontakt, znów był szczęśliwy, znów miał kogoś z kim mógł szczerze porozmawiać i znów czuć się dobrze. Codziennie dziękuję bogu, że znów jest przy nim. W ogóle się nie zmieniła dalej jest tą wspaniałą dziewczyną zanim ją stracił.
Cześć jestem Tyler :)
niedziela, 8 maja 2016
czwartek, 5 maja 2016
Historia pewnego nieszczęśnika...
Na pewnej planecie zwanej Ziemia narodził się pewien chłopiec... Dzieciństwo miał spokojne, poznał chłopca z rodziny sąsiedniej i to z nim spędzał cały swój wolny czas. Razem dorastali, podzielali te same pasje. Dzieciństwo minęło szybko, Łapię chwile ulotne jak ulotka.
Jak to każdy młodociany człowiek nie wiedział co to świat i żył dobrze się bawiąc...
Przyszła pora dorastania, pierwszych imprez, zabaw szkolnych jak i miłości...
Jak miłości to i rozczarowań...
Chwile nieprzespanych nocy, szydzących ludzi, przepłakane litry łez...
Koniec gimnazjum, chęci zaznania nowego życia, nowe środowisko = nowe możliwości
Nowa klasa, znajomi i czas jakoś mijał...
Zbliżył się znacznie do pewnej dziewczyny, w której pokładał całe nadzieje... Spędzali ze sobą wiele czasu, mimo krótkiego czasu zacieśnili znajomość bardzo szybko aż sami nie dowierzali, że mogło tak szybko to się stać... Uwielbiali ten sam rodzaj muzyki, dogadywali się jak z nikim innym, mieli podobne charaktery co plusowało w porozumieniu się...
Rozmawiali dniami i nocami, nikt im nie był w stanie przeszkodzić, śmiali się, płakali, spędzali czas razem... W sumie można było im zazdrościć tego czasu był naprawdę piękny... Niektórzy myśleli, że są razem...
Jednak medal zawsze ma dwie strony, było jakieś ALE.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








