niedziela, 8 maja 2016

Opowieść z życia wzięta...

Na wstępie zaznaczę, że to nie będzie historia zaczynająca się ,,, Dawno, dawno temu..." ani nie kończy się happy endem ...


W pewny dzień lata, chłopak o imieniu Tyler poznał pewną dziewczynę, komunikowali się codziennie mimo, że Ona miała chłopaka. Poznawali się coraz bardziej, śmiali się z tych samych rzeczy, mieli podobny gust co do muzyki. Postanowili się spotkać nad pobliskim jeziorze. Nadszedł dzień spotkania. Tyler bardzo się krępował i w głębi sobie bał się spotkać z przyjaciółką lecz jej tego nie powiedział. Śmiali się, rozmawiali. Chłopak bardzo się zbliżył do dziewczyny, siedzieli koło siebie i dostał od niej bransoletkę. Tyler zakochał się w niej i próbował jej to jakoś powiedzieć lecz się bał. Stracił swoją szansę i stracił też dziewczynę. Nie rozmawiali, nie pisali zero kontaktu. Po upływie kilku miesięcy odzyskali kontakt, znów był szczęśliwy, znów miał kogoś z kim mógł szczerze porozmawiać i znów czuć się dobrze. Codziennie dziękuję bogu, że znów jest przy nim. W ogóle się nie zmieniła dalej jest tą wspaniałą dziewczyną zanim ją stracił.

Cześć jestem Tyler :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz